Co mają ze sobą wspólnego domowy internet, kawa i zielona szkoła

Czy wiesz, że…

22

To nie było zwykłe przedpołudnie kobiet pracujących na trzy etaty. Matka, żona… bizneswoman. Kaśka i ja to przeciwieństwa, które przyciągają się już od 27 lat. Ona mocno techniczna, ja zdecydowanie humanistyczna. Dlatego nie zaskoczyła mnie jej kolejna propozycja wymiany barterowej. Ale o tym za chwilę.

Dzieciaki rozwiezione, mąż uposażony w kanapki, spotkanie z klientami dopiero o 15:00. W wyniku matczynego terroru, potomstwo dokonało w sobotę niemożliwego – dom jest odkurzony, a jego pokoje odgruzowane. Nowe odcinki męskiego tasiemca i małe przekupstwo pozwoliły na uporanie się ze stertą rodzinnego prasowania. I nie zabrakło czasu na przyjemności! Czyli team-building zaliczony na pięć. Z czystym sumieniem mogę oczekiwać na Kaśkę, która jest moją guru w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi w swojej rodzinie. Kawa już się parzy.

Dawaj tę kawę w kubek, nie lej do końca. Idziemy zaczarować twoją chatę – wystrzeliwuje z siebie moja przyjaciółka już w progu, taszcząc pudełko wyglądające na prezent, o czym świadczy przewiązanie różową gigant-kokardą.

Podążam za ultrakonkretną Kaśką i analizuję, dlaczego rodzina nie podporządkowuje mi się na co dzień tak jak ja rzeczonej. – Dawaj nożyczki – wybudza mnie z zamyślenia. – I swój telefon! – rozkazuje. Mając nadzieję, że będziemy robić zdjęcia nożyczkom, a nie niszczyć moje cacko, posłusznie wykonuję polecenia. Kaśka rozpakowuje pudełko i moim oczom ukazują się… UFO. W pierwszej chwili myślałam, że może to dron albo alarm do kontroli gazów, ale te moja best friend już wprowadzała w moje życie. – Od dziś będziesz mieć WiFi WSZĘDZIE – mocno akcentuje techniczna guru. Jeszcze nic nie rozumiem, ale przytakuję, licząc na instrukcje. – Przedstawiam ci Deco M5 – triumfalnie podnosi białe dyski Kaśka. – Na Twoje 200 metrów bałaganu wystarczy i jeszcze na drugie tyle – zapewnia. Rozglądam się nerwowo, czego nie dopilnowałam w minioną sobotę, ale guru nie daje mi chwili na namysł.

Otwieraj telefonidło i wchodź w sklepładujemy aplikację. Posłusznie wpisuję nazwę aplikacji „Deco” i zaciekawiona czekam na to, co mają wspólnego te białe dyski z ową apką. Kaśka, niczym szamanka okadzająca dom szałwią z muszli, rozgląda się po kolejnych pomieszczeniach, dzierżąc w dłoniach dyski. – A teraz słuchaj mnie kobieto. Koniec ze zrywaniem internetu, oskarżeniami, że zjadłaś wszystko na swoje seriale i messengera. Do tego młode nie będą ci wciskać, że oglądały właśnie jakieś naszional-dżeografiki do referatu z biologii. Wszystko będzie jak na dłoni! A do tego nikt, ale to nikt niechciany nie zajrzy w wasze internety, chmury i takie tam – tonem sędziny, a może i jakiej królowej oznajmia mi przyjaciółka. – Do tego możesz ustawić rodzinie limit czasowy na Internet – czyż to nie cudowne?! – klaszcze dłońmi Kaśka.

Analizuję szybko czekające mnie korzyści, uzbrojona w niedawne historie znajomych o tym, jak ktoś podłączył się nieproszony do ich sieci. Aż dostałam gęsiej skórki na myśl o tym, jaką traumę przeżyli.

Wbudowany antywirus, kontrola rodzicielska, niewiarygodnie wydajne WiFi i intuicyjna aplikacja – wymienia Kaśka, kiedy toczę w rękach pudełko TP-Link po ostrym cięciu Kaśki. – Połączymy kilka tych urządzeń o wdzięcznej nazwie Deco M5, zrobimy obchód po całym domu i potem zasłużenie możemy iść na to ciacho, co tak pachnie z dołu – ordynuje dalej moja techniczna guru.

– A nie potrzebujemy do tego jakiegoś speca… –  pytam nieśmiało. Kaśki spojrzenie prawie ścina mnie o głowę, a sycząca riposta karze zamilknąć: – Ten system ogarną nawet najwięksi techniczni ignoranci. Aplikacja poprowadzi cię za rękę. Do tego najlepsze miejsca do instalacji ci wskaże! Nie odzywam się już bo co jak co, ale takim opiniom Kaśki ufam od zawsze. Za tę ignorantkę odegram się, soląc jej kolejną kawę. Prawdopodobnie.

Montaż został dokonany, dostaję instrukcję w rękę i polecenie przeczytania na głos („żebyś sama też coś sobie wpoiła” – cytuję Kaśkę).

Czytam: „Deco M5 to urządzenie sieciowe, które zostało stworzone po to, by zapewnić superszybkie i niezawodne połączenie Wi-Fi w każdym kącie domu.” – Dalej, dalej – wskazuje palcem Kaśka. „Urządzenia są dwupasmowe i działają w standardzie AC. WiFi ma przepustowość do 867 Mb/s w 5GHz oraz do 400 Mb/s w 2.4GHz, a technologia MU-MIMO zwiększa wydajność komunikacji między urządzeniami. Stabilną pracę gwarantuje  czterordzeniowy procesor. Rozgłaszaniem zasięgu sieci WiFi zajmują się 4 wbudowane w Deco anteny. W każdej jednostce Deco znajdują się dwa gigabitowe porty Ethernet, które pozwolą w pełni wykorzystać możliwości urządzeń przewodowych” – kontynuuję.

Widzisz jaki wynalazek – mówi z dumą moja guru i przejmuje kartkę. Recytuje: „Funkcja QoS umożliwia ustawienie priorytetów dla poszczególnych urządzeń w sieci. HomeCare chroni przed wirusami i złośliwym oprogramowaniem wszystkie urządzenia
w domowej sieci WiFi już na poziomie routera (np. konsole do gier, kamery Cloud czy urządzenia automatyki domowej)”.

– Łał… – wydaję z siebie autentyczny dźwięk uznania i wyjmuję ciasto z piekarnika, mając nadzieję, że będzie to godna zapłata za kolejną lekcję technologii daną mi przez Kaśkę.

No. A teraz zdradzę ci czego ja potrzebuję – słyszę. Acha, zaczyna się… – Wika wyjeżdża pojutrze na zieloną szkołę. Do jutra ma termin na oddanie trzech zaległych rozprawek, sama rozumiesz. Żeby nie było, że jestem niekonsekwentną matką: telefon skonfiskowany, internet w domu ograniczony do 30 minut dziennie – negocjuje moja przyjaciółka.

Dawaj te tematy – mówię i czuję, że teraz naprawdę będziemy kwita. Bezpieczna sieć internetowa za analizę poczynań Wokulskiego i tym podobne, to więcej niż dobry deal.

 

 

 

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.