Moją pasją jest tworzenie

548

Piękny design i niepowtarzalny smak to cechy charakterystyczne soków SPORTFOOD, które szturmem zdobyły warszawski rynek i z powodzeniem zachwycają kubki smakowe konsumentów w całej Polsce. Za ich sukcesem stoi kobieta. O początkach biznesu, inspiracjach, macierzyństwie oraz planach na przyszłość – z Milką Bachanek rozmawia Ewelina Pasternak.

Firma SPORTFOOD jest na rynku dopiero dwa lata, ale już osiągnęła spory sukces. Jak wyglądały Wasze początki?

Jak myślę o początku działalności, to przypominają mi się nieprzespane noce i ręcznie etykietowane butelki [śmiech]. Nie było łatwo, ale bardzo wierzyłam w nasz produkt i każdy napotkany problem tylko mobilizował mnie do bardziej wytrwałej pracy. Teraz wiem, że było warto.

Dlaczego soki SPORTFOOD są takie wyjątkowe?

Celem SPORTFOOD było połączenie dwóch elementów – smaku i zdrowia. Nie sztuką jest stworzyć zdrowy sok z warzyw. Najważniejszy jest smak, bo to dzięki niemu mamy ochotę sięgać po produkt po raz kolejny. Każdy z naszych produktów jest zupełnie inny, mam na myśli konsystencję, smak, kolor czy zapach. SPORTFOOD chciało trafić w różne gusta i to chyba się udało.

Z wykształcenia jesteś prawnikiem, jak to się stało, że zdecydowałaś się prowadzić firmę sprzedającą diety sokowe?

Studia prawnicze to zawsze było moje marzenie. Życie pokazało, że moją pasją jest tworzenie. Dodatkowo z racji tego, że moje hobby to sport, zaczęłam zwracać uwagę na produkty z „czystą etykietą”, czyli bez chemicznych dodatków, konserwantów czy sztucznych barwników, których tak niewiele jest w Polsce. Zaczęłam więc szukać…

Dlaczego soki? Skąd pomysł na taki biznes?

Od kiedy pamiętam, zawsze interesowałam się dietetyką, odchudzaniem i zdrową żywnością. O efektywnych i bardzo zdrowych kuracjach sokowych dowiedziałam się już wiele lat temu. Połączenie odchudzania z pysznymi sokami wydawało mi się strzałem w dziesiątkę!

Gdzie szukałaś inspiracji?

Dzięki moim rodzicom od wielu lat podróżowałam. Ponieważ mam dobrą pamięć do smaków, a od zawsze kochałam soki, dość łatwo było mi przywołać wspomnienie o jakimś oryginalnym połączeniu. Wiele godzin spędzonych na warzeniu i testowaniu pozwoliło mi stworzyć produkty, które dostępne są już w 800 punktach w Polsce.

Tworzyłaś markę od początku, czy dzisiaj zrobiłabyś coś inaczej?

Pracowałam, ile było sił, i tego nie żałuję. Jedyne, co mogłabym zmienić, to to, że SPORTFOOD nie powstało kilka lat wcześniej. Być może soki byłyby dostępne już nie tylko na terenie Polski.

Jesteś też mamą. Jak udaje Ci się łączyć życie zawodowe z macierzyństwem? Na czym polega Twoja tajemnica?

Nela ma już 1,5 roku i jest cudowna. Dzięki niej mam ochotę robić coś, co kiedyś doceni. Czasem są ciężkie chwile, jak nieprzespane noce czy wysoka temperatura, ale staram się nie poddawać. Fakt, nie pamiętam, kiedy ostatnio zrobiłam coś dla siebie, niemniej jednak na pewno kiedyś przyjdzie taki moment.

Co myślisz o polskich kobietach?

Uwielbiam obserwować to, jak w ciągu ostatnich kilku lat kobiety zaczęły uprawiać sport i dbać o siebie. Sama przez kilka lat zmagałam się z nadprogramowymi kilogramami i dzięki regularnym treningom udało mi się osiągnąć wymarzoną wagę. Kibicuję każdej z nich. To z myślą o nich powstały diety sokowe, które pomagają szybko zrzucić kilka kilogramów w tak pyszny sposób.

Co Cię motywuje do działania?

Kobiety, które kolejny raz sięgają po nasze produkty. Które w tydzień chudną kilka kilogramów, a na ich twarzach wreszcie pojawia się uśmiech. Ich podziękowania mają wielką moc!

O czym myślisz jak widzisz kogoś na mieście z butelką soku SPORTFOOD? Zwracasz jeszcze na to uwagę?

Oczywiście! Co więcej, zawsze staram się zapytać osobę pijącą o jej opinię. Lubię konstruktywną krytykę, a jeszcze bardziej ciekawi mnie gust konsumentów. Zawsze fascynuje mnie, jak wiele różnych opinii można usłyszeć na temat tego samego soku.

Masz jakiś swój ulubiony smak?

Mój gust zmienia się z czasem – jest sezonowy. Teraz kocham smak imbiru i dlatego następne soki będą nim przepełnione. Nigdy nie może być nudno!

Skąd takie intrygujące pomysły na nazwy soków: Eliksir miłości, Wakacyjna przygoda, Święty spokój? Czy to odpowiedź na potrzeby współczesnych Polaków?

Dokładnie tak! To takie delikatne puszczenie oka do konsumenta. Nazwa związana jest oczywiście z działaniem soku, a dodatkowo wciągamy klienta w pewien rodzaj gry językowej.

Zdradzisz nam swoje plany na przyszłość?

Kolejne soki to bardziej zdecydowane i konkretne smaki. Inne pojemności i genialne kolory. Stay tuned & be ready!

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.