Seks? Tak, poproszę!

116

To taka dziedzina życia, która zarazem łączy i dzieli różne kultury. Łączy, gdyż jest obecna w każdej z nich i można w jej wypadku mówić o czymś więcej niż tylko o prokreacyjnych powodach zbliżenia między partnerami. Współżycie seksualne zaspokaja bowiem także pozaseksualne potrzeby: poczucia bliskości, rozładowania napięcia, potwierdzenia własnej atrakcyjności. Seks jednak również dzieli, bo w różnych kulturach robi się TO inaczej.

To, w jakiej społeczności żyjemy, obowiązujące obyczaje i tradycje, nie pozostaje bez wpływu na naturalny popęd seksualny. Potrzeby i zachowania seksualne człowieka w dużej mierze są przez te czynniki uwarunkowane. Otoczenie, w którym przebywamy, wyraźnie odzwierciedla się na naszych seksualnych upodobaniach, w wyborze określonych partnerów, a także ich liczbie. Różnorodne są ponadto modele zalotów. Umizgi rozpoczynają się w różnym wieku. Kultura narzuca dodatkowo normy, określając, co uchodzi za przyzwoite i „normalne”, a co takich warunków nie spełnia.

Inaczej wygląda seks w świecie islamu, inaczej – w Chinach, a jeszcze inaczej – w Afryce. Zresztą już sama Europa pod tym względem jest bardzo różnorodna. Potwierdza to wiele ankiet dotyczących tematu współżycia. Zgodnie z jedną z nich, przeprowadzoną przez czasopismo dla mężczyzn „Men’s Health”, poszukiwania gorącego kochanka należałoby rozpocząć w Portugalii – tam mężczyźni stawiają na różnorodność doznań, czy we Włoszech, których mieszkańcy mogą się pochwalić największą liczbą kobiet doprowadzonych do orgazmu. Grecy zaś mają ochotę na seks częściej niż inni, co seksuolodzy tłumaczą zdrową dietą i trybem życia. Wśród narodów z północy zaś pozytywnie wyróżniają się Brytyjczycy, mistrzowie gry wstępnej – jej średni czas to u nich ponad 17 minut pieszczot. Co ciekawe, na Wyspach panów najbardziej pociąga w partnerkach poczucie humoru. Zabrakło jednak informacji, czy chodzi o ten typowo angielski, czyli wisielczy i czarny. Dla Polaków też już dawno minęły czasy, gdy kochali się po cichu i po ciemku. Coraz częściej rozmawiamy z partnerami o swoich potrzebach i upodobaniach seksualnych. Wielu z nas jest zadowolonych ze swojego życia intymnego. Wciąż jednak wzorem do naśladowania w sferze seksu pozostają dla nas Francuzi. Naród ten kojarzy się z romantyzmem, miłością francuską, szampanem…

Z obcym czy wśród swoich?

Poszukując prawdziwej miłości i miłosnych uniesień, kobiety często z tęsknotą wzdychają do mężczyzn ze wschodu, tego bliższego i dalszego. Tymczasem niektórzy naukowcy twierdzą, że zgranie seksualne możliwe jest wyłącznie u partnerów tej samej narodowości. Według nich różnice kulturowe, prędzej czy później, dadzą znać i doprowadzą do napięć i nieporozumień, których pozwoli uniknąć jedynie wspólny kod kulturowy. Warto zaznaczyć, że większą przeszkodą, niż różnice w upodobaniach seksualnych, może być odmienne spojrzenie na życie. Inne normy zachowań, wyobrażenia o podziale ról męskich i kobiecych, różne doświadczenia – wszystko to z początku fascynuje, jeśli jednak nie zdołamy znaleźć wspólnej płaszczyzny, to w przyszłości mogą sprawić, że wspólne życie pod jednym dachem stanie się udręką.

Nie znaczy to jednak, że związki mieszane z góry skazane są na porażkę. Wiele osób z partnerem/partnerką z innego kraju, bądź innego kontynentu, znalazło prawdziwe szczęście i spełnienie. Każde relacje międzyludzkie, a szczególnie te najbliższe, wymagają dobrej woli, tolerancji, zrozumienia. Wówczas odmienne spojrzenie na świat pozostanie tylko… odmiennym spojrzeniem na świat.

Seks? Tak, poproszę!

Rozkosz na receptę

Stosunek seksualny pomaga obniżać ciśnienie krwi, co jest ogólnie pozytywne dla organizmu, zwłaszcza dlatego, że nadciśnienie stało się chorobą naszych czasów.

Regularne współżycie wzmacnia układ immunologiczny. Jak to się dzieje? Podnosi poziom białych krwinek.

Seks to także wysiłek fizyczny, ćwiczenia dla układu sercowo-naczyniowego, a to zmniejsza ryzyko wystąpienia zawału.

Wiele badań potwierdza, że regularne wytryski są czynnikiem obniżającym ryzyko raka prostaty.

Jak dowodzą badania, niektóre związki chemiczne obecne w nasieniu i wchłaniane przez pochwę mogą mieć znaczenie antydepresyjne.

 

foto: shutterstock

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.