Więcej niż dotyk

Znane i nieznane korzyści z masaży

92

Mimo jego pozornie prostego oddziaływania na nasz organizm, masaż wywiera znaczący wpływ nie tylko na nasze samopoczucie, ale i zdrowie.  O tym relaksującym, leczniczym i prourodowym dotyku, z ekspertami  – Magdaleną Branicką, twórczynią Masażowego Świata  –  rozmawia Anna Machnowska.

Dlaczego mówi się, że dotyk ma leczniczą moc?

Od stuleci dotyk jest lekarstwem na wszystko… Gdy jesteśmy mali, dotyk mamy niesie ze sobą ukojenie. Tak samo jest, gdy coś nas boli – dotyk daje ulgę i uspokaja nasze nerwy. Pełne otuchy przytulenie przyjaciółki pomaga nam z kolei przetrwać trudne chwile. A kiedy jesteśmy rodzicami, dotykiem chcemy dać dziecku poczucie bezpieczeństwa i miłości.

W starożytności dotyk był ważny od zawsze. Na przykład w kulturze indyjskiej króluje on w każdej sferze życia. Często na ulicach można spotkać całe rodziny, których członkowie masują sobie wzajemnie głowy, karki i ramiona. Masaż jest tam metodą leczenia. To on pozwala na odzyskanie równowagi w organizmie. W kulturach indyjskiej, japońskiej, chińskiej, hawajskiej i tajskiej masaż jest nieodłączną częścią życia i stanowi pracę nad ciałem i duszą (w naszym kręgu kulturowym nie zawsze idzie to w  parze).

Na jakich poziomach odbywa się masaż? Doznań zmysłowych czy fizycznych?

Od początku mojej pracy zawodowej spotykałam się z różnymi reakcjami. Jeszcze 10 lat temu ludzie na widok krzesełka do masażu często mówili: „Ale przecież mnie nic nie boli…”. W mojej wieloletniej praktyce nieraz zetknęłam się także z obawą osób – zwłaszcza kobiet – przed dotykiem. Boją się, że będziemy je oceniać lub posuniemy się w ich odczuciu za daleko. Dlatego tak bardzo ważne jest, by osoba na stole czuła się komfortowo.

W naszej świadomości masaż był tylko jednym z zabiegów rehabilitacyjnych i często kojarzono go tylko z bólem. Teraz to przekonanie uległo zmianie. Dziś masaż często jest prezentem,  czasem stanowi element wieczoru panieńskiego lub kawalerskiego, formę randki lub metodę na regenerację po stresie lub wysiłku sportowym. Czasami jest jedynym sposobem na oderwanie się od problemów codzienności i zwolnienia tempa, w którym żyjemy. Nasza praca – często w korporacjach z niezliczonymi nadgodzinami – liczne obowiązki domowe i notoryczny brak czasu i siły doprowadzają nas do skrajnego zmęczenia i osłabienia organizmu. Coraz częściej na stole do masażu leczymy nie tylko ciało, lecz także duszę, a te dwie rzeczy są ze sobą ściśle powiązane. Coraz częściej trafiają też do nas osoby z silną depresja, nerwicami, brakiem siły i konsekwencjami złego trybu życia i pracy, np. ze skrętem żołądka, anemią, ogólnym osłabieniem i chorobami autoimmunologicznymi. Niestety, nie zawsze możemy wtedy pomóc, bo część z tych schorzeń jest przeciwskazaniem do masażu.

Wiele razy już padło stwierdzenie, że masaż może boleć. I w większości przypadków właśnie tak jest. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo o siebie nie dbamy. Nie uprawiamy sportów lub nieprawidłowo je dobieramy do swoich możliwości. Często też zapominamy o rozciąganiu się. W pracy mamy źle ustawiony monitor, źle leżą nasze dłonie przy myszce i klawiaturze, często korzystamy ze smartfonów, pochylając do przodu głowę, garbimy się, nosimy ciężkie torebki zamiast plecaków lub po prostu nasze ciało nadal pamięta kontuzje z przeszłości. Powiedzenie w naturze nic nie ginie, tutaj sprawdza się w 100%. Każdy nasz grzech w stosunku do naszego ciała zostaje w nim. Najczęstszymi problemami są bóle pleców, karku i ramion. Wtedy też pracujemy masażem relaksacyjnym, który – wbrew pozorom – może też być leczniczy lub odgrywać rolę masażu tkanek głębokich, który pozwala na szybkie uzyskanie efektów. Często jednak jest bardzo bolesny. Jest to tak zwany masaż powięziowy (powięź to tkanka między skórą a mięśniami).

Ogólnie masaże mocno relaksacyjne momentami powodują dyskomfort – zależy to od stanu naszego ciała i od tego, jak bardzo mamy pospinane i obolałe mięśnie. Poza tym każdy z nas ma inne potrzeby i definicje relaksu. Niektórzy oczekują miziania, lekkiego głaskania i dotyku. Inni z kolei relaksują się, czując tak zwany dobry ból przynoszący im rozluźnienie. Jeszcze inni sami nie wiedzą, co jest dla nich najlepsze, i szukają tego, testując różne rodzaje masaży.

Jak wybrać dobrego masażystę, o co należy pytać?

Zacznijmy od tego, że w Polsce zawód masażysty nie jest unormowany prawnie. Ostatni zapis o tym fachu pochodzi z lat 60. Napisano wtedy, że masażystą może nazwać się osoba niewidoma lub niedowidząca. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Powstało wiele szkół masażu, także technika masażu leczniczego. Osoby po kursach masażu nie muszą być gorsze od tych po technikach. Zdarzają się jednak osoby, które chcą pracować w zawodzie, np. po weekendowej nauce masażu – to jednak za mało wiedzy. Często też masażyści są myleni z fizjoterapeutami, i odwrotnie. Masażysta nie musi być fizjoterapeutą, a fizjoterapeuta – masażystą.

W wyborze specjalisty najlepiej jest kierować się opiniami innych. Jeśli idziesz do kogoś z polecenia, to prawdopodobnie będziesz zadowolona. Jednak należy pamiętać, że każdemu pasuje inny dotyk. Niektórzy nie pójdą mężczyzny, inni – do kobiety, a jeszcze dla innych nie ma to znaczenia.

Ilość dyplomów na ścianach, ukończonych kursów i lat praktyki też niekoniecznie świadczy o tym, że ktoś jest dobrym masażystą. W tym zawodzie, tak jak w każdym, trzeba się szkolić – nie wolno poddawać się rutynie i zamykać tylko na jedno rozwiązanie. O tym, czy masażysta jest dobry, nie zawsze świadczą jego umiejętności. Czasami chodzimy do kogoś, bo nam się z nim dobrze rozmawia lub milczy, albo dlatego, że czujemy się przy nim bezpiecznie, mimo tego, że pod względem technicznym pozostawia wiele do życzenia.

Jakie rodzaje masażu są dostępne i czym się różnią?

Rodzajów masaży mamy bardzo dużo. W Europie i w Polsce bazujemy głównie na masażu klasycznym (inaczej: szwedzkim lub kalifornijskim). Jest to masaż techniczny, niestety skupiający się tylko na ciele. Na bazie tej techniki powstały m.in. masaże: lecznicze, sportowe, relaksacyjne, modelujące sylwetkę. Różnią się one wykonaniem i celem zabiegu.

W Polsce do najbardziej znanych masaży należą również: tajski, ajurwedyjski, hawajski lomi lomi nui i shiatsu. Są przeznaczone i dla ciała, i duszy. Mają za zadanie zadbać o człowieka całościowo. Różnią się od siebie wszystkim – filozofią, technikami, metodami pracy z ciałem, efektami. Najlepiej by było po prostu poświęcić im niezależne działy.

Do masaży dość często spotykanych w naszych ośrodkach spa należą także: masaże gorącymi kamieniami, bańką chińską, pałeczkami bambusowymi, misami kokosowym, gorącą czekoladą, aromaterapeutycznymi olejkami itp. Z bardziej finezyjnych technik można też wymienić masaż piórkiem – sądzę, że jest to dość wąska i niebezpieczna specjalizacja [uśmiech].

Co jest ważne w korzystaniu z masażu? Regularność, podejście masażysty, wcześniejsza konsultacja z lekarzem lub/i rehabilitantem?

Każdy z tych czynników jest ważny. Jednak decydujące są: cel, w jakim przychodzimy na masaż, czas, którym dysponujemy, i pieniądze odłożone na realizację założenia.

Każdy nasz klient przy pierwszej wizycie jest pytany o to, w jakim celu nas odwiedza. Nawet jeśli jest to relaks, to takie masaże należałoby systematycznie powtarzać. My stawiamy na regularność, bo wtedy nasz organizm dostaje bodźce przypominające mu o tym, że ma się rozluźniać. Jednak przyjęło się, że masaże wykonuje się seriami. Ma to swoje plusy, zwłaszcza w przypadku masaży leczniczych – czasami dzięki temu szybciej dochodzimy do zdrowia. Jednak ma też swoje minusy – po odzyskaniu dobrej kondycji psychofizycznej zapominamy o dbaniu o siebie, bo przecież nic nam już nie dolega…

W niektórych sytuacjach wymagane są konsultacja z lekarzem i jego zgoda na wykonanie masażu, np. w przypadku kobiet w ciąży, osób w trakcie leczenia onkologicznego czy tych z ostrymi stanami chorobowymi.

I jeszcze jedno –  naszego masażystę musimy lubić [uśmiech].

Kiedy masaż szkodzi?

Jest wiele sytuacji, kiedy masażem możemy zrobić sobie krzywdę. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasze schorzenia lub stan naszego organizmu nie pozwalają nam na masaż. Ważniejsze przeciwwskazania to: choroby onkologiczne, zakrzepica, nieregulowane lekami nadciśnienie, ciąża (poza masażem specjalnym), stany zapalne, gorączka, otwarte rany, choroby skóry, żylaki, epilepsja, hemofilia, miażdżyca. Niektóre z tych przeciwwskazań są względne, czyli można wykonać masaż z pominięciem chorej części ciała lub z wykorzystaniem innych technik.

Sam nieumiejętnie wykonany masaż lub zatajenie przez nas przeciwwskazań do jego wykonania też są niebezpieczne. Dlatego każdy klient w czasie pierwszej wizyty w naszym gabinecie proszony jest o wypełnienie karty pacjenta z wpisanym wszystkimi przeciwwskazaniami i informacjami o stanie zdrowia.

Dziękuję za rozmowę.


Magdalena Branicka – masażystka z ponad 10-letnią praktyką i terapeutka zajęciowa w domu spokojnej starości (Dom Rencisty PAN w Konstancinie-Jeziornej). Przez 7 lat współpracowała z Ekipą Masującą, gdzie była m.in. managerem i szkoleniowcem. Jest wykładowcą akademickim w Wyższej Szkole Zawodowej Pielęgnacji Zdrowia i Urody w Warszawie. Jej małym sukcesem jest stworzenie masażu twarzy dla firmy Soraya (zabieg, w którym ten masaż był wykonany, został nagrodzony). Jest twórcą autorskiego masażu gorącymi kamieniami. Cały czas zajmuje się szkoleniami. W 2001 roku ukończyła Policealne Studium Kosmetyczne z tytułem technika kosmetycznego. Teraz studiuje w Wyższej Szkole Rehabilitacji w Warszawie. Uzyskała certyfikaty: I i II stopnia masażu, drenażu limfatycznego, indyjskiego masażu głowy, ajurwedyjskiego masażu abhyanga, hawajskiego masażu lomi lomi nui i chavutti thirumal, czyli kalabryjskiego masażu stopami. Masaż jest dla niej pasją i wielką niekończącą się przygodą. www.emasaz.pl

 

 

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.