Zapachy… marzeń

195

 

Coraz częściej, często bez udziału naszej świadomości, poddawani jesteśmy zabiegom aromamarketingu. Nasz zmysł powonienia uwodzą sklepy, salony spa, hotele, fryzjerzy i… wszystkie inne branże, którym zależy na tym, aby nas przyciągnąć. Kreacja zapachu wnętrza zaczyna być jednak popularna także w prywatnych domach.

O tym, po co tworzy się aromaty dla wnętrz, z Katarzyną Kochańską – autorytetem w dziedzinie zapachów i smaków z natury, kreatorką perfum do wnętrz – rozmawia Marta Chowaniec.

Lubię zapach nowej książki, cenię aromat upieczonej szarlotki, nie znoszę woni płynów do mycia łazienki. Jak do tych wszystkich elementów, które składają się na zapach domu, ma się komponowanie przez Ciebie zapachów dla willi i rezydencji?

Kiedyś komponowałam tylko do wnętrz ekskluzywnych, ale teraz już coraz więcej Polaków zamawia zapachy do domów i mieszkań. Może dlatego, że każdy chce mieć na co dzień odrobinę raju. Poza tym właśnie panuje moda na zindywidualizowane rzeczy, tak zwane customowe przedmioty od projektantów lub DIY [‘zrób to sam’ – przyp. red.]. Kto by chciał pachnieć tak samo jak sąsiad, ten jest démodé. Ja akurat nie idę z modą pod rękę. Tworzę to, co mam w sercu i w głowie. Jednak cieszę się, że moda podążyła za moim myśleniem.

Twoje ulubione zapachy są powszechnie doceniane. Co do środków do sprzątania, to często kwestia gustu – jedni wolą kwiatowe, inni – leśne, jeszcze inni – owocowe. Ja kreuję zapachy również do środków do sprzątania, ale same naturalne. Powąchajmy kiedyś truskawkowy płyn do czegokolwiek, a potem porównajmy z zapachem prawdziwej świeżej truskawki. I co? Szalona różnica. I w sumie dość… obrzydliwie oraz blado wypada ta sztuczna truskawka. Ludzie ciągle starają się poprawiać naturę, odwracać bieg rzek. Mnie zastanawia, po co poprawiać doskonałość? Chyba tylko po to, żeby ostatecznie przekonać się o swojej słabości. Chcesz, człowieku, sztucznych woni? Ależ proszę, zrób to od nowa. Jak Coco Chanel. A jeśli pragniesz natury, to weź naturę, a nie nieudolne naśladownictwo.

To zaś, o czym mówisz jako o zapachach w domu, to nie jest zapach domu. Książka nie nawoni całego mieszkania. Szarlotka znika szybko w ustach smakoszy i wraz z nią ulatnia się woń pieczonych jabłek i cynamonu. Płyn do sprzątania łazienki pachnie w łazience. Woń „customowa” to woń całej posiadłości, spersonalizowana, dobrana do osobowości i oczekiwań właściciela przestrzeni. Zapach mówi o nas.

Z czysto praktycznego punktu widzenia – po co tworzyć zapach do naszego mieszkania?

Wczoraj w odmętach Internetu znalazłam ciekawą historię. Pewna pani chciała mieć pachnący dom. Nie pachniał jednak tak, jak tego chciała, mimo że używała kupowanych w supermarketach środków do nawaniania wnętrz. Wszystkie należały do grupy tych droższych. Pani opisywała, że takie poniżej 16 zł to musi być straszny chłam. W jej domu pani sprzątająca robiła dwa razy w tygodniu generalne porządki. A jednak dom ciągle pachniał nieprzyjemnie i nie tak, jak oczekiwała właścicielka. Dlaczego? Może dom nie był porządnie wywietrzony? Może pościel w znaczeniu kołdry i poduszki, a nie tylko ich poszewek, była nieprana. A może nadmiar zapachów stworzył bałagan aromatów, co sumuje się w… smród.

I tu powinniśmy się zastanowić, czy robimy porządek w zapachu, czy zostawiamy ten miszmasz. Ja lubię spójność. Ta spójność może być bogata, ale wciąż harmonijna. Mam zlecenie na stworzenie kilku zapachów do jednego spa, ale mają one się przenikać w miejscu połączenia pomieszczeń. Czyli na przykład w części schładzania po saunie robię jeden zapach, a w części wypoczynkowej – drugi, a na styku dwóch przestrzeni oba zapachy łączą się w trzeci. Piękny i wyważony.

Po co mieć własny styl? Po co mieć charakter? Dla mnie to pytania retoryczne. Zapach to styl. Dom bez własnego zapachu jest nagi lub w łachmanach.

W jaki zapach powinien zostać ubrany dom? Czy powinna być to lekka sukienka, czy raczej reprezentacyjny garnitur?

Zależy, do czego używamy domu. Jeśli dom pełni funkcję również biura – bo na przykład jesteśmy architektami i mamy wielką posiadłość, w której parter służy do pracy i rozmów z klientami – to parter może stać się garniturem, a piętro – sukienką. W domu zupełnie prywatnym mamy czuć się sobą. Dlatego nie należy dociskać gorsetu zapachów, lecz stworzyć coś na miarę – zgrabnego, wygodnego, na pokaz i jednocześnie dla siebie. Tylko w takim wnętrzu będziemy czuć się dobrze i będziemy z lekkością, radością, pewnością siebie przyjmować gości. W zapachu wykreowanym na siłę, sztucznie, dosadnie będziemy się poruszać jak w cudzej protezie [śmiech].

W jaki sposób podkreślić zapachem jasne, przestronne i świetliste mieszkanie czy popularne ostatnio lofty?

Chciałam sobie wyobrazić tu zapach ciężki, orientalny, ale mi nie wyszło [śmiech]. Z moją ograniczoną wyobraźnią może być to tylko zapach kompatybilny. Loft może mieć jednak lekką duszność, żeby wspomnieć przeszłość. Tak mówię, bo moja specjalność to też zapachy historyczne. Ale w odnowionym lofcie duszność powinna być jak to wspomnienie – już ulatujące, już nieciążące na teraźniejszości. Taki smaczek dla dodania zapachowi uroku.

Nie lubię zapachów oczywistych, nudnych jak wegetariańskie flaki z olejem. Te jaśminy wszędzie i piżma… Ile można?! Jest tyle ciekawych baz do samotnego wykreowania.

Nie cenię gotowych nut podstawowych typu jedna baza drzewna. Bo co to takiego?! Dla mnie może być tylko tak – jeden zleceniodawca, jedna niepowtarzalna kompozycja. Bez gotowców. Jestem artystą. Tworzenie to moje życie. Ja tym oddycham. Zapachem wykreowanych miejsc. Mogłabym powiedzieć zwyczajnie – wykreowanym zapachem miejsc. Jednak uważam, że do sytuacji zastanej dodałam swój punkt widzenia.

Dlatego nie da się zrobić zapachu według prostych wzorów. Tak może tworzyć amator. Artysta ma styl. Nie dałoby się namówić Picassa, żeby malował jak Rembrandt. Mnie się nie da namówić na odtwarzanie, a w zasadzie podrabianie, istniejących już kompozycji.

W jednym z wywiadów mówiłaś, że na bycie czarownicą się nie piszesz, ale czy zapachy, które komponujesz, nie są rodzajem uwodzenia…?

Uwodzeniem, wodzeniem – wodze wyobraźni puszczam. Wydaje mi się, że nie. Chociaż każdy ma prawo odbierać moje dzieło po swojemu. Celem jest przedstawienie idei za pomocą zapachu. Jeśli już, to rozbieram zamawiającego, żeby się dowiedzieć, jak go zilustrować. Oczywiście rozbieram w przenośni. Rozmową. Ale na części pierwsze [śmiech]. Zatem to też nie jest uwodzenie – jak by nie patrzeć – z żadnej strony. To praca. To odkrywanie, odłupywanie, rezygnowanie – jak w rzeźbie.

Rozumiem, że zapach jest dla Ciebie formą komunikacji?

A i owszem. Nie tylko dla mnie. Zapach mówi w świecie roślin, zwierząt, ludzi. Zapach nas definiuje. Zapachem ostrzegamy, zachęcamy. Najprostsze zdania w języku zapachów są o przybliżaniu i oddalaniu. A co w tym można zawrzeć? Zachęcam do rozgryzienia tej zagadki na własny użytek.

 

Katarzyna Kochańska – ekspert w dziedzinie zapachów i smaków. Jej specjalności: laboratorium zapachu, komunikacja zapachowa, zapachy historyczne, spersonalizowane perfumy i herbaty na wyłączność jako logo instytucji, artysty, firmy, osoby prywatnej albo willi (ostatnio m.in. rezydencji królewskiej, czyli pałacu w Wilanowie), aromamarketing, aromabranding, zapach i smak w sztuce.

facebook.com/herbathea

 

 

 

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.